Ibn Arabiemu, najwybitniejszemu filozofowi i mistykowi sufickiemu, przypisuje się opowieść o mężczyźnie, który zapukał kiedyś do drzwi swej ukochanej. Zapytała: „Kto tam?”, a na to on odparł: „To ja!” Nie wpuściła go. Po paru latach zapukał ponownie. Ukochana zapytała: „Kto tam?” Odparł wtedy: „To Ty!” I drzwi się otwarły…
Myślę, że komentowanie tych słów jest niepotrzebne. Nikt bowiem prościej i zwięźlej nie oddał istoty miłości, nikt lepiej nie opisał tego, jak otworzyć drzwi do bycia razem. Ibn Arabi miał oczywiście na myśli relację między duszą człowieka a Bogiem, ale czyż to nie w misterium miłości między kobietą a mężczyzną zawiera się cała mistyka?
