Kiedy byłem dzieckiem, obserwowałem dorosłych. A oni zawsze zachowywali się tak, jakby wiedzieli, co robili; jakby byli na scenie. Z pewnością tylko udawali, że wiedzieli, co należy zrobić w danej sytuacji. Udawali, że wszystko było w porządku, pod kontrolą i że sposób, w jaki żyli i działali, był jedynym możliwym sposobem na życie i działanie. Udawali, że spełniają swoje obowiązki tak jak należało; że ich występy są godne najwyższego uznania. W sztuce ściemniania byli nieprześcignieni.
Dlaczego tak się zachowywali? Jak mogli sądzić, że kogokolwiek nabiorą na swoje gry? Jako dziecięcy widz tego przedstawienia wiedziałem, że odtwórcy ról pierwszoplanowych improwizują, mając cichą nadzieję, że nie spieprzą wszystkiego. Uff! Znowu nam się udało! – tak sobie myśleli, gdy kolejna sytuacja, w której kompletnie nie wiedzieli co robić, uszła im na sucho. Bo bycie dorosłym to nieustanne robienie dobrej miny do złej gry. Typowy dorosły to ktoś, kto opanował do perfekcji sztukę okłamywania samego siebie.
Teraz jestem postrzegany jako dorosły. Niestety czasami moja gra mi nie wychodzi, a tym bardziej mina. Nie umiem okłamywać siebie. Czuję na sobie spojrzenie młodych ludzi, którzy mają zestaw mocno określonych wyobrażeń na temat dorosłych. Dla jednych dorośli to skończeni dziadersi, dla innych ktoś, kto powie im jak żyć. Nie jestem ani jednym, ani drugim. Patrzę ze swojego wnętrza na ten świat i dziękuję losowi, że dał mi już tyle dekad życia, w trakcie których moje dziecięce obserwacje się potwierdziły.
Bo to chyba jedyny przywilej bycia tzw. dorosłym, to możliwość zobaczenia samego siebie powiedzmy sprzed czterdziestu lat. Nie musimy wtedy polegać na spojrzeniu innych, możemy zobaczyć siebie w dalszej i głębszej perspektywie. To nie jest dane dwudziestolatkom, oni naiwnym i pierworaźnym spojrzeniem starają się nieporadnie ogarnąć siebie i świat, a dzięki swej młodzieńczej niewiedzy uważają, że są tacy, jacy są, a świat jest taki, jakim go widzą. To najpiękniejsze złudzenie. Piękniej jest wszakże wtedy, gdy ono pryska, i stajemy się już nie dorosłymi, ale dojrzałymi ludźmi.
O dorosłych
Dodaj komentarz
