O złudzeniach

Jedno z najważniejszych dzieł Freuda nosi w polskim przekładzie tytuł: „Kultura jako źródło cierpień”. Jego zdaniem kultura jest źródłem złudzeń, które powodują cierpienie człowieka, ale są konieczne dla trwania społeczeństwa. Ja bym jednak myśl Freuda odwrócił, by wydobyć z niej pełnię znaczenia. To cierpienie jest źródłem kultury będącej uniwersalnym systemem złudzeń, źródłem wszelkich programów kodujących świadomość, jako software wpajany w procesie socjalizacji i edukacji. To ludzie cierpiący, nieszczęśliwi tworzą religie, mity, ideologie, sztukę i filozofię. Świat kultury jest zatem wytworzony przez ludzi, którzy nie wiedzą jak żyć, którzy jeno produkują i reprodukują najdziksze złudzenia, byleby tylko nie zobaczyć tego, jak jest. Wyrzucają z siebie dręczące ich demony, tworząc dzieła mające być dla ich terapią. Piszą ewangelie i traktaty polityczne, malują, komponują po to, by uciec od samych siebie. Odbiór ich dzieł jest entuzjastyczny, gdyż rezonują one z demonami obecnymi w duszach im współczesnych. Jednak ani życie osobiste tych twórców, ani treść ich twórczości nie świadczy o sukcesie owej terapii. I nie może się ona zakończyć sukcesem, gdyż cała kultura ludzkości, od jej początków uwiecznionych na ścianach jaskiń, jest niczym innym, jak tylko zapisem ucieczki człowieka od siebie samego.