„Moje wnętrzności są wnętrznościami buddyjskimi, moje serce jest buddyjskim sercem, prawa półkula mojego mózgu jest mózgiem konfucjańskim, a lewa jest mózgiem chrześcijańskim”. To nie wyznanie schizofreniczki, to tezy koreańskiej teolożki Hyun-Kyung. Tylko kobieta jest zdolna do takiego wyznania, tak głęboko osadzającego duchowość w metaforyce i odczuciu cielesności – i dlatego chrześcijaństwo tak gorliwie chroni się przed wpływem pierwiastka kobiecego, zarówno na płaszczyźnie socjologicznej, jak i teologicznej. Dopuszcza ono w swym pojmowaniu kobiety jedynie wykastrowaną żeńskość, która nie zagraża płaskiej, racjonalistycznej i jednostronnej spójności doktryny, wygenerowanej przez wykastrowaną męskość kapłanów. Moją uwagę zwróciło to, że Hyun-Kyung umieściła chrześcijaństwo w swojej lewej półkuli – jakże słuszna lokalizacja, jeśli pamiętamy o tym, że współczesna nauka o mózgu przypisuje lewej półkuli myślenie analityczne, rozumienie mowy, logikę, obliczenia matematyczne, pisanie. Tak, chrześcijaństwo, szczególnie współczesne, to wyjątkowo lewopółkulowa religia.
