O puszczy, koanie i antropocentryzmie raz jeszcze

Nie dziwę się leśnikom psioczącym na ekologów, którzy wedle nich niszczą Puszczę Białowieską. Leśnicy są bezwolnymi ofiarami swojego wykształcenia i ograniczonego światopoglądu. Żywią dogłębne przekonanie, że bez ich ingerencji puszcza zginie. Tak, wielu ludzi wierzy, że bez ingerencji człowieka zginą lasy i zwierzęta, a i być może cała planeta – podobnie jak bez ogrodnika trawnik zginie, a drzewa zasadzone w parku uschną. Przekonanie, że tylko człowiek może wszystko uratować jest doprawdy żałosne, gdyż to tak naprawdę jest on najbardziej destrukcyjnym gatunkiem na tej planecie. Puszcza to koan dla leśników – wymaga ona od nich by odpuścili, by przestali być leśnikami, podczas gdy cała ich mentalność mówi im, by ingerowali, bo bez nich zginie puszcza, a co ważniejsze, zniknie tym samym ich sposób życia i zarobkowania. Nie łudzę się jednak, że oni ten koan przejdą. Pozostaną sobą, pozostaną wiernymi wyrobnikami niszczycielskiego systemu.

Niepokoi mnie natomiast poziom dyskusji o puszczy pośród osób, które są niezorientowane w temacie, acz ogólnie rzecz biorąc nie są zwolennikami jej wycinki. Prawie każdy uważa, że wie co jest dobre dla puszczy, a wielu snuje pseudofilozoficzne dywagacje dotyczące tego, czym jest naturalność albo nienaturalność. Trwają dyskusje czy pozwolić puszczy zginąć, czy pozwolić by została zjedzona przez kornika, albo czy może jak pojawi się w niej pożar, to gasić czy też nie? Bo przecież puszcza to obszar absolutnej nieingerencji człowieka, a jak spłonie, to przecież zniknie i nie będziemy mogli jej odwiedzać jako turyści. Co za strata, ale tylko dla ludzi. Wszystkie te bezpłodne dywagacje, prowadzone z absurdalnie antropocentrycznego punktu widzenia, są pełne obsesyjnego myślenia – jakże typowego dla tego patologicznego gatunku nazywającego się homo sapiens – co robić, a co nie robić. Ludzie wychowani w inkubatorach miast, odcięci od wszelakiego kontaktu z naturą dyskutują nad resztkami naturalnej biosfery, pogrążeni w iluzjach sprawstwa. Doprawdy trudno nie zobaczyć w tym biblijnego „czyńcie sobie ziemię poddaną”, tyle że odczytywanego współcześnie jako „czyńcie sobie ziemię zasobem surowców dla waszych przyjemności”.

1 komentarz do “O puszczy, koanie i antropocentryzmie raz jeszcze

  1. petrelpiotr's awatarpetrelpiotr

    Natura jest niewygodna. Trawa jest twarda, wilgotna, pełna obrzydliwych insektów. Gdyby natura byłaby wygodna, ludzkość nie wymyśliłaby architektury. Oskar Wilde.

    Polubienie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz