Dwadzieścia siedem lat temu wczesnym popołudniem wracałem pociągiem z Katowic. Byłem wtedy jeszcze studentem i po zajęciach zawsze odwiedzałem księgarnie szukając nowości (robię to i dziś, tylko księgarń jest już mniej). Z zakupioną tego dnia książką siadłem zatem wygodnie obok okna i rozpocząłem lekturę. Naprzeciw mnie siedziała młoda kobieta i, jak zauważyłem po chwili, często rzucała w moją stronę spojrzenia. Po kwadransie, gdy pociąg zamierzał zatrzymać się na kolejnej stacji, wstała i zaskoczyła mnie pytaniem: „Przepraszam pana, czy ta książka to romans?” Kompletnie zdezorientowany bąknąłem że nie, a ona odwróciła się i wysiadła szybko z pociągu. Przez chwilę trwałem w swojej konsternacji jej pytaniem, która skończyła się gdy zamknąłem książkę i spojrzałem na jej tytuł. Było to dzieło arabskiego mistyka i filozofa Ibn Arabiego: „Księga o podroży nocnej do najbardziej szlachetnego miejsca”.

* Freudowska pomyłka*
* Nieświadome zabrnięcie w głąb myśli wydostając z treścią, *
* dała uwidocznienie chęci w pragnieniu tą skrytą niewieścią.*
* Bywa że dwoje ludzi w innej myśli temacie taka chwila zastanie, *
* wtedy jednego zaskakuje odpowiedz drugiego zaś samo pytanie.*
* Choć bardziej ciekawi po latach wielu powrót do faktu i przyczynę*
* tym bardziej że odpowiedz tak dana zlekceważyła odrobinę*
* Czyżby tęsknota za tym czego nie było…co mogło …lecz nie wydarzyło?*
*Ps Szczęśliwego Nowego Roku i dziękuję że pod swoje rymy słowa tu znajduję😊*
W dniu 31 grudnia 2017 12:00 użytkownik Inne myśli napisał:
> Mirosław Piróg posted: „Dwadzieścia siedem lat temu wczesnym popołudniem > wracałem pociągiem z Katowic. Byłem wtedy jeszcze studentem i po zajęciach > zawsze odwiedzałem księgarnie szukając nowości (robię to i dziś, tylko > księgarń jest już mniej). Z zakupioną tego dnia książką siad” >
PolubieniePolubienie
Mój najkrótszy romans był następujący: zapchany tramwaj w Łodzi w latach +LXXX. Chłopak rozmawia z dziewczyną i cały czas spogląda na mnie. Ona odwrócona tyłem. Widać, że nie są parą. Tramwaj zatrzymuje się na rogu Piotrowskiej i Radwańskiej. Ona wysiada. Ja też. On, patrząc mi w oczy, mówi do niej: „szkoda, że już wysiadasz”. Wtedy było mi cholernie szkoda. Ale los miał już dla mnie innego księcia:-)
PolubieniePolubienie