Nic tak nie objawia pustki tego świata, pustki w najlepszym tego słowa buddyjskim znaczeniu, jak nienawiść do osoby, którą się kiedyś kochało. Albo, co gorsza, obojętność wobec niej. Niegdyś zapatrzeni w siebie, teraz mogą się minąć na ulicy bez drgnięcia powieki. To odwrotność tego, co jest w tym świecie najcudowniejsze, gdy dwoje ludzi dotąd sobie nieznanych spotyka się po raz pierwszy i obydwoje czują, że pomiędzy nimi coś się rodzi. Jeszcze przed chwilą nie wiedzieli o swoim istnieniu, a teraz nie mogą bez siebie żyć. Takie metamorfozy relacji najdobitniej pokazują, że ten świat jest pusty, że rzeczy nie mają żadnej trwałej istoty. Tylko taki świat, pusty, jest światem, w którym możliwa jest miłość. Bo jeśli kogoś kochaliśmy to kochamy go zawsze, nim go poznaliśmy i gdy już miłość przemija.
O dialektyce miłości
Dodaj komentarz
