O introwersji, ekstrawersji i miłości

Wedle koncepcji Junga introwertycy pragną władzy i kontroli nad obiektami, które – jak im się wydaje – stanowią dla nich zagrożenie. Ekstrawertycy natomiast wychodzą do obiektów i czerpią z nich przyjemność. To zróżnicowanie odbija się w podejściu do miłości i związków u obu typów. I wygląda to na pierwszy rzut oka nieco paradoksalnie. Introwertyk zachowuje rezerwę wobec obiektu uczuć, ale dąży to tego, by się zakochać. Stan zakochania daje mu bowiem iluzję kontroli nad obiektem uczuć. Jakże pożądaną, ale tylko iluzję (czyż można bowiem kogokolwiek kontrolować?). Ekstrawertyk, w poszukiwaniu przyjemności, wchodzi w relację z obiektem swoich uczuć, nie dążąc do stanu zakochania. Daje mu to iluzję przyjemności (ale czy można naprawdę przeżyć coś przyjemnego bez bliższego kontaktu?). Niestety, introwertyk szybko przekonuje się, że zakochując się właśnie stracił wszelką kontrolę, a ekstrawertyk przekonuje się, że dążąc do przyjemności właśnie się jej pozbawił.

Wyjściem z tej niezbyt wesołej sytuacji jest, jak zawsze, wyzbycie się iluzji. Dla introwertyka oznacza to uświadomienie sobie, że zakochując się poddaje się władzy obiektu uczuć. Jeśli sobie to uświadomi, będzie mógł naprawdę dawać miłość. Dla ekstrawertyka z kolei oznacza to uświadomienie sobie, że przyjemność, do której dąży, może wyniknąć tylko z autentycznego pokochania obiektu uczuć. Jeśli pokocha, da siebie i utworzy autentyczny związek. W ten sposób możemy uwolnić się od nawykowych postaw psychicznych i stać się zdolnymi do nawiązania prawdziwej, głębokiej relacji z drugą osobą, poza osobistymi uwarunkowaniami.

Dodaj komentarz