Joseph Goldstein w swej książce Medytacja wglądu przytoczył słowa pewnego samuraja: „Nie mam przyjaciół, własny umysł uczynię moim przyjacielem”. To jest najwyższa sztuka, godna mistrzostwa samuraja, by własny umysł uczynić swoim przyjacielem. Nie możemy tego zrobić tylko siłą woli, bo nasz wewnętrzny przyjaciel jest poza obrębem naszej świadomości. Tylko otwarcie się na to, co nieznane, co rośnie i działa poza nami, może nam dać dostęp do wewnętrznego przyjaciela, przyjaciela duszy, który – raz odkryty – nieustannie jest przy nas, wpiera swoją obecnością, czasem strofuje, ale zawsze jest przychylny.
Tak o przyjacielu duszy pisze C. G. Jung w intrygującym i tajemniczym fragmencie swojej rozprawy O odrodzeniu: „W punkcie szczytowym życia, gdy pączek się otwiera i gdy z tego, co mniejsze wyłania się, to co większe, ‘jedno staje się dwojgiem’, i owa większa postać, którą przecież zawsze się było, która jednak była przez cały czas niewidzialna, staje przed dotychczasowym człowiekiem z siłą objawienia. Człowiek naprawdę i beznadziejnie mały zawsze będzie próbował ściągnąć owo objawienie większego w dziedzinę swej małości i nigdy nie zrozumie, że oto nadszedł dzień Sądu Ostatecznego nad jego małością. Ale człowiek wielki wewnętrznie wie, że ów od tak dawna oczekiwany przyjaciel duszy, Nieśmiertelny, zstąpił w rzeczywistość”.
Przyjaciel duszy jest miarą naszego człowieczeństwa. Objawia się i od nas zależy jak zareagujemy na jego postać. Spotkanie przyjaciela duszy to jedyna okazja w naszym życiu do tego, by wzrosnąć. Jest on ową „większą postacią”, którą zawsze byliśmy, ale która teraz staje przed nami i mówi: „Stań się mną”. Jeśli podołamy temu wyzwaniu, nasze życie się zmienia. Jung podaje przykłady takich spotkań – to Nietzsche spotykający Zaratustrę albo Paweł spotykający Chrystusa. Przyjaciel duszy jest tym, co w nas nieśmiertelne, a czemu możemy nadawać różne nazwy. Nazwy są nieistotne. W upaniszadzie Śwetaśwatara są to na przykład dwa ptaki.
Spotkanie przyjaciela duszy to potężne wyzwanie dla naszego ja. Gdy go spotykamy, zadajemy sobie podstawowe, egzystencjalne pytanie – czy uda nam się wzrosnąć do tego, co on sobą przedstawia? Prawdziwy wzrost przychodzi zawsze z wnętrza, nigdy z zewnątrz. Przyjaciel duszy stawia przed nami zadania, wyzwania, mówi prawdę, wkurza nas niepomiernie, bo jest najdoskonalszym reprezentantem obiektywnej rzeczywistości. Zwykli ludzie nas okłamują albo wykorzystują. Przyjaciel duszy to nasz przewodnik w tym świecie, ktoś, z kim chcemy być cały czas, by czerpać radość z porozumienia umysłów i dusz.
