Obserwując życie na tej planecie od kilkudziesięciu lat coraz bardziej zbliżam się do prostego wniosku. Gdyby nawet Bóg – o ile by takowy istniał, co jest niemożliwe – posłał ludzi do raju, w ramach swego nieograniczonego współczucia dla nich, to oni by z owego raju stworzyli piekło. Tak zrobili z Ziemią. Wojny, morderstwa, gwałty, pogromy, tortury, więzienia, podboje, kłamstwa, prześladowania, nienawiść, wyzysk, dogmatyzm, głupota, egoizm, samobójstwa, rozpacz, alienacja, brak miłości, brak poczucia humoru… listę, tego jak ludzie robią z raju piekło można ciągnąć w nieskończoność.
Mógłbym tak jeszcze długo wyliczać. Dziesiątki tomów by zabrało podawanie przykładów. Trudno nie odnieść wrażenia, że na tą planetę wariatów zostaliśmy zesłani by cierpieć. Ale to grube mitologiczne wyobrażenie. Tak naprawdę chodzi o to, że świadomość, którą się tak chełpimy, to choroba, a nie najwyższe osiągnięcie ewolucji. Nie jesteśmy homo sapiens – to apotropaiczny bełkot – nie, lepszą nazwę dla naszego gatunku zaproponował Stanisław Lem: ohydek szalej.
Może zamiast obfitych tyrad na koszmarność naszego gatunku sparafrazuję na koniec marszałka Piłsudskiego: planeta piękna, tylko ludzie kurwy.
O raju i piekle
Dodaj komentarz
