O nieświadomości indywidualnej

Ten termin jest zaczerpnięty z psychologii C.G. Junga, ale jego rozumienie, jakie tu przedstawię, może odbiegać od intencji twórcy. Nieświadomość indywidualna to swego rodzaju archiwum wszystkiego, czego doświadczyliśmy w ciągu naszego życia. Większość z tego pamiętamy, czasem bardzo dobrze. Nie jest możliwe pamiętanie wszystkiego, ale możemy zawsze przypomnieć sobie coś bardzo istotnego, coś co zaważyło w większym lub mniejszym stopniu na naszym życiu.
I tu pojawia się najbardziej istotna, przynajmniej w mojej opinii, charakterystyka nieświadomości indywidualnej: zawiera ona właśnie to wszystko, o czym możemy opowiedzieć. I to, co najważniejsze, w każdej sytuacji, czy rozmawiając z partnerem, czy to gabinecie terapeuty, czy w rozmowie z bardzo bliskim przyjacielem, czy też w intymnym dzienniku – możemy powiedzieć wszystko. Możemy dać ujście naszym wewnętrznym głosom, możemy opowiedzieć o rzeczach, które nam się przydarzyły, możemy powiedzieć wszystko.
Dziwi mnie, jak wiele osób, często mi bliskich, nie chce nic mówić o swoim życiu, o przeszłości, o tym, co im się wydarzyło i co robili. Tak karmią swoją nieświadomość indywidualną, której zawartością jest coś o czym wiemy, że zrobiliśmy, ale z powodu wstydu społecznego i chęci ukrycia nie chcemy wypowiedzieć. Przecież wszystko, co można powiedzieć, można powiedzieć. Nieświadomość indywidualna to jest właśnie to wszystko, co możemy powiedzieć, a skoro możemy powiedzieć, możemy ją oczyścić. Bo jej treścią, wracając do koncepcji Junga, są osobiste kompleksy, których treść jest opowiadalna, bo biograficzna. To czyny i wydarzenia naszego życia.
Jednak prawie wszystkie osoby, jakie spotykałem, wolały milczeć o tym, co robiły w swoim życiu. Albo nic nie mówiły, albo mówiły bardzo ogólnikowo, praktycznie ściemniały, mrużąc oczy i uśmiechając się. Trzymały dla siebie swoje miałkie tajemnice, jakby nic wartościowszego nie było w ich życiu. Zawsze mnie zastanawiało, czego się boją. To smutne, bo z takimi osobami już się nie da się rozmawiać. Teraz już wiem, takie osoby odczuwają siebie tylko jako element stada społecznego, boją się zatem jego osądu. A tylko wyjątkowa jednostka może zdobyć się na to, by powiedzieć wszystko, bo oczyścić swoją nieświadomość indywidualną. Bo życie w nieświadomości to nic innego jak życie w kłamstwie, a to praktykuje większość ludzkiej populacji.

Dodaj komentarz