O byciu dojrzałym

Niedawno napisałem wpis o dorosłych, przez wielu kojarzonych z osobami dojrzałymi. Ale bycie dorosłym i dojrzałym to nie to samo. Dorośli nic innego jak tylko dzieci o pomarszczonej skórze. Chcą oni trwać w nieskończoność w niezmiennej postaci, jak kolorowe postacie w broszurkach świadków Jehowy. Są wiecznymi chłopcami i dziewczynkami. Bycie dojrzałym to całkiem coś innego. To uświadomienie sobie, że doszło się do kresu swej drogi – i że nastąpił czas na przekazanie pałeczki istnienia innym. Niekoniecznie to muszą być własne dzieci, o wiele częściej chodzi tu o młodych, którym dajemy swoją wiedzę i doświadczenie.
Dojrzały jest ten, który jest gotów skończyć swoje życie i umrzeć. Stać się tym, czym staje się dojrzała gruszka. Kiedyś mieszkałem w domu z ogrodem, rosła tam potężna grusza. Jesienią dojrzewały gruszki i te najbardziej dojrzałe, najsłodsze i soczyste, spadały na trawę, z której je zbierałem i jadłem. Od tego czasu dojrzała gruszka to dla mnie obraz dojrzałego człowieka. Gdy gruszka osiąga swoją pełnię, pełny smak i kolory, to pozostaje jej tylko odpaść z drzewa, by służyć jako pokarm. Podobnie jest z dojrzałym człowiekiem.
Bycie dojrzałym to pełna otwartość na śmierć. Odrywamy się z drzewa życia i dajemy pokarm innym. Karmimy ich, by też z czasem dojrzeli, a nie stali się tylko dorosłymi, którzy myślą tylko o sobie. Bo można być dojrzałym w różnych etapach życia. Możemy już za młodu dojrzeć do miłości, by w niej umrzeć jako wsobne ego. Potem możemy dojrzeć do mądrości w drugiej połowie życia, by stać się sobą. I wreszcie możemy dojrzeć do śmierci, by być pokarmem dla innych. Dojrzałość to ten czas, w którym osiągamy pełnię swojego istnienia i czujemy, że nasze życie jest byciem dla innych. .

Dodaj komentarz