Według pięknej buddyjskiej legendy, gdy Bodhidharma przybył do Chin i medytował w jaskini przyszedł do niego Huike, jego przyszły następca i powiedział: „Mój umysł nie jest jeszcze spokojny! Proszę cię mistrzu, ucisz mój umysł!” Bodhidharma miał na to odpowiedzieć: „Pokaż mi swój umysł, a ja go uciszę”. Na to Huike odparł: „ Nie mogę znaleźć mojego umysłu i nie mogę go tobie pokazać”. Bodhidharma spokojnie skonkludował: „A więc twój umysł jest już cichy.”
Opowieść ta ma wiele wersji, czasem o wiele bardziej dramatycznych. Ja chcę jednak skupić się na ciszy. Huike dobrze znał buddyzm, medytował już wiele lat, a mimo to jego umysł dalej nie był cichy, nie był spokojny. Był niczym małpa, skacząca z gałęzi na gałąź. Dlaczego umysł Huike był taki niespokojny? Bo Huike był przekonany, że zna swój umysł, że wie, kim on sam jest. To przekonanie jest podstawą wszelkiego niepokoju i cierpienia.
Bodhidharma poprosił o pokazanie tego umysłu. Wtedy Huike doznał obrotu u podstaw świadomości, uświadomił sobie, że nie wie kim jest i nie może nikomu powiedzieć, jaki jest jego umysł, jak wygląda. Być może dla niego to była pierwsza chwila, gdy nie myślał o sobie, gdy nie układał opowieści wewnętrznej o tym, kim jest – tak jak to my wszyscy czynimy. Nie myślał, a zatem jego umysł przestał istnieć i uciszył się. Przekaz Bodhidharmy był prosty – zrezygnuj z poszukiwania siebie, bo ciebie nie ma.
I to jest jedyny sposób uciszenia naszego umysłu i osiągnięcia wewnętrznego spokoju. Zapomnieć o sobie, nie myśleć, zostawić wszystko za sobą. Cisza jest wtedy, gdy nie ma wiatru. A wiatr przestaje wiać, gdy przestajemy pragnąć. Ja ostatnio przestałem pragnąć czegoś, czego pragnąłem od lat. Wiatr jeszcze dmie, ale czekam spokojnie, bo wiem, że niedługo ucichnie. W ciszy, która wtedy nastanie, będę mógł odnaleźć to, co najważniejsze.
O cichym umyśle
Dodaj komentarz
