Padmasambhawa

Mamy VIII wiek n.e. . Na świecie pojawia się wielki nauczyciel buddyzmu, Padmasambhawa. Jego imię znaczy „zrodzony z lotosu”, a więc mamy tu do czynienia ze swego rodzaju „dziewiczymi” narodzinami, przewyższającymi bez wątpienia roszczenia chrześcijan, gdyż do zrodzenia Jezusa była potrzebna dziewica. Jako tak źródłowo wygenerowana istota Padmasambhawa jest uznany za tego, który zapoczątkował buddyzm tantryczny w Tybecie. Dla Tybetańczyków jest „drugim buddą”, i jako Guru Rinpocze, czyli drogocenny guru, uosabia istotę buddyzmu wadżrajany – zasadę guru. Zasłynął ze swoich niezwykłych umiejętności, z których najskromniejsza to umiejętność podporządkowywania sobie wrogich duchów, personifikujących nieokiełznane emocjonalne życie Tybetańczyków. Warto tu zaznaczyć, że zapoczątkowany przez Padmasmbhawę buddyzm przekształcił z większości krewkich górali w pobożny lud.
Padmasambhawie tradycja przypisuje autorstwo słynnej „Tybetańskiej Księgi Umarłych”. Oryginalny tytuł to Bar-do Thos-grol czen-mo, co można przełożyć jako: „Wielkie Wyzwolenie z Bar-do przez Słuchanie”. Księga zawiera nauki, jakich udzielano osobom zmarłym, jak również umierającym, by ułatwić im przejście przez bar-do, obszar pomiędzy wcieleniami. We współczesnej interpretacji każda sytuacja graniczna jest takim obszarem bar-do, też choroba. Choroba jest bowiem niczym innym jak małą śmiercią, a każda śmierć ma walor inicjacyjny.
I tak, macie rację. Złożony chorobą podczytuję sobie takie dzieło. Bo „Tybetańska Księga Umarłych” uczy nie tylko jak umierać, ale też jak żyć, szczególnie w trudnych okresach naszego życia. Tak w ogóle to zawsze miałem predylekcję do czytania dziwnych tekstów w trudnych sytuacjach. Podam tylko jeden przykład. Mając 22 lata wylądowałem na parę dni w szpitalu, powodem była konieczność przeprowadzenia małego zabiegu chirurgicznego. Leżałem na sali w grupie starszych mężczyzn, jęczących, nie mogących spać w nocy, gdyż zżerał ich lęk przed bolesnymi zabiegami. By podnieść się na duchu, czytałem „Schizofrenię” Kępińskiego.

2 komentarze do “Padmasambhawa

  1. GregPast's awatarGregPast

    Mimo pewnych pożytków z choroby, życzę jednak szybkiego powrotu do zdrowia! Osobiście nie znam tej księgi, chętnie przeczytam. Może w jakimś sensie uzupełni „Bohatera o tysiącu twarzy” Campbella, którego teraz namiętnie pochłaniam, oraz wcześniej przeczytanego „Człowieka i jego symbole”. Swoją drogą, te książki (jak i wiele innych! Jeszcze „podczytuję” „Proces rytualny” V. Turnera i „Sacrum i profanum” Eliadego) pokazują, jak mało współczesny człowiek wie i rozumie o pewnych fundamentach świata ludzkiej kultury, szeroko rozumianej. Szkoda, że w powszechnej edukacji się jakoś o tym nie mówi, choćby delikatnie. Poszerza horyzonty niezmiernie!

    Polubienie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz