O losie

„Oto wymarła mi rodzina, zgnębiła mnie lichwa, zniszczał mi dom, przypadły mi w udziale szkody, rany, trudy i obawy: zwyczajne to zdarzenia. Mało tego: powinno było mi się to przytrafić. Przychodzi to bowiem z wyroku losu, a nie z zrządzenia przypadku. O wszystkim co wydaje się niesprzyjające i uciążliwe, nauczyłem się myśleć tak: nie okazuję posłuszeństwa bóstwu, lecz się z nim zgadzam; idę za nim z własnej ochoty, a nie dlatego, że jest to konieczne”. To Seneka w „Listach moralnych do Lucyliusza”. Mój ulubiony fragment. Gdy go pierwszy raz przeczytałem, dekady temu, nie wiedziałem, że w moim życiu zajdą takie same zdarzenia i to w dodatku w identycznej kolejności. Ale dziwnym trafem rzeczy ten tekst utkwił mi wtedy w pamięci. Niestety, zachowałem się w tym trudnym czasie mego życia niezbyt stoicko. Rzucałem się jak ryba na piasku, opierając się losowi. Dopiero teraz, po latach mogę to wszystko co mi się przydarzyło przyjąć i zaakceptować. Życie kołem się toczy, dobre i złe chwile następują po sobie, a mnie, cóż, pozostaje tylko obserwować bieg rzeczy. Jak pisał Platon, jesteśmy tylko zabawkami w rękach bogów. Pozostaje nam zatem z ochotą odgrywać swoją rolę w życiu, a potem odejść bez żalu.

Dodaj komentarz