Co decyduje o tym, że jesteśmy dojrzali? Co w ogóle znaczy to słowo? Moim zdaniem nie sposób być dojrzałym, jeśli nie skorzystało się z możliwości jakie daje nam życie. No tak, już widzę te nieporozumienia wokół tego, co właśnie napisałem. Ktoś powie, że zatem dojrzałym jest nastolatek, który próbuje wszystkiego, co mu życie podsuwa, od seksu do narkotyków. Ktoś inny podsunie przykład niebieskich ptaków, którzy w obfitości korzystają z możliwości, jakie daje im życie, czerpiąc z niego pełnymi garściami, i wysysając jego przyjemne soki do samego dna.
Nie, nie o to mi chodzi. Nie mam na myśli pospolitego hedonizmu, polegającym na egoicznym narzucaniu światu moich pragnień. Wprost odwrotnie – to świat mi coś proponuje, a ja mogę na to przystać. Korzystanie z przyjemności jakie dostarcza życie nie prowadzi do dojrzałości. Dążenie do dojrzałości jest odkrywaniem tego, co mogę w swoim życiu i ze swoim życiem zrobić. To odkrywanie to nie kolejne chwile przyjemności, ale wglądy w to, kim naprawdę jestem. Zobaczenie kim jestem opiera się na sprawdzeniu, co mogę robić, co daje mi satysfakcję w życiu i co mogę zatem dać z siebie innym – co jest rzeczą najważniejszą.
W moim przypadku owym skorzystaniem z możliwości, jakie daje życie było nauczanie filozofii i etyki. W 1992 roku, będąc jeszcze studentem, podjąłem się nauczania etyki w liceum, które dziewięć lat wcześniej skończyłem. Wprowadzenie religii i etyki do szkół przez ówczesny rząd było możliwością, a ja byłem tym, który ją wykorzystał. Pamiętam do dziś, że szedłem wtedy do mojego liceum, pytając się siebie w sercu, czy chcę to robić. Odpowiedź brzmiała: tak. A dwa lata później skorzystałem z kolejnej możliwości i rozpocząłem pracę na uniwersytecie. Te dwie decyzje ukształtowały moje życie. Bo dojrzałość przychodzi przez decyzje.
Życie podsuwa nam sposobności. Gdy z nich korzystamy, zyskuje ono konsystencję i coś, co nazywa się znaczeniem albo sensem. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy świadomie decydujemy się na wykorzystanie owych sposobności. Wtedy wchodzimy w dialog z życiem. Ono mówi do nas, oferując sposobność. My odpowiadamy, czy jej chcemy. Jeśli traktujemy nasze życie poważnie, to staje się ono naszym najlepszym nauczycielem. Nie jest potrzebny żaden guru ani podniosłe wskazania. Wystarczy tylko odpowiedzieć ze swej głębi na to, co życie nam podsuwa.
Życie też podsuwa nam sposobności w postaci partnerów, z którymi możemy być. Tu też jest ważna decyzja, a nie tylko bezwiedne przyzwolenie na bycie razem, jak to bywa na przykład w związkach nastolatków. Jeśli z kimś chcę tworzyć moje życie to nie mogę polegać tylko na ogólnych przekonaniach, że warto mieć kogoś, że mężczyzna i kobieta powinni być ze sobą, bo tak inni robią. To za mało. Zawsze trzeba się zapytać: Czy chcę być z nią albo z nim? Nie dlatego, że tak mi wypadło, ale dlatego że chcę. Rzeczywistość naszego życia tworzą decyzje, i każda z nich przyczynia się do naszej dojrzałości.
