O wykuwaniu własnego losu

Tytułowy zwrot wymaga wyjaśnienia. Początkiem owego wykuwania nie jest bowiem akt świadomości, ale nagły, wewnętrzny impuls. Gdy go tylko odczujemy, pozwólmy mu okrzepnąć i stać się postanowieniem. Wtedy, gdy jeszcze nie wiemy dokąd nas doprowadzi, pozwalamy mu działać. Podejmujemy wtedy właściwe wykuwanie, które polega na wytyczeniu ścieżki natchnienia. To ona, będąca zespoleniem wewnętrznego impulsu i świadomego postanowienia tworzy właściwy czyn.
Tak odbywa się kucie własnego losu. W kategoriach psychologicznych chodzi o relację między nieświadomością a świadomością. Nieświadomość oferuje to, co nieznane i nieprzewidziane. Świadomość anatomia adoptuje nas to do ogólnych wymagań. Efektem tej współpracy możemy być zaskoczeni, a nawet powinniśmy być zaskoczeni.
Bo wykuwanie własnego losu to nie wytyczanie jego ścieżki wedle pragnień ego. To badanie tego, co nam przeznaczone. Bardziej przypomina taoistyczne niedziałanie (wu-wei), gdyż nie polega na forsowaniu zamiarów ego. Los swój zatem raczej odkrywamy niż kujemy.

Dodaj komentarz