Heinrich Zimmer, znakomity indolog i przyjaciel Junga, napisał kiedyś, że prawdziwych bogów, których szukamy na Wschodzie, możemy odkryć tylko w sobie. Ci bogowie to nic innego jak iluzyjne formy oświecenia, do którego tak bardzo lgnął od zawsze człowiek Zachodu. Podobnego zdania co Zimmer był Hermann Hesse, autor archetypowego opowiadania „Podróż na Wschód”. Jego bohaterowie też odnajdują duchową jedność w sobie. Ludzie Zachodu, którzy dosłownie udawali się na Wschód, do Indii czy Japonii, musieli w tej podróży zważać bardzo na swoją duszę. Jung w 1938 roku udał się do Indii, by odebrać doktoraty honorowe od trzech tamtejszych uczelni. Zachorował i szybko wrócił na Zachód, studiując na statku pisma zachodnich alchemików. Zimmer miał do niego żal, że nie spotkał się ze Śri Ramaną Mahariszim.
Tak, Wschód w sensie geograficznym nie jest dla wszystkich. Ale wszyscy mają Wschód w swoim wnętrzu, Dla Hessego podróż na Wschód to metafora drogi życia, czyli tego, co Jung nazywał indywiduacją. Jeżeli będzie nam dane jej doświadczyć, dotrzemy do samych siebie. Odnajdziemy Wschód w nas samych, który uczenie zwany jest przez psychologię nieświadomością. A ta, jako to, co nieznane w nas, co ciemne i trudne do poznania, zarazem jest źródłem oświecenia (ex oriente lux).
Wschód jest nocą, z której wyłania się jutrzenka, jest źródłem światła i oświecenia. Każda istota dąży do światła, które rodzi się z ciemności. Ciemność budzi też obawy, lęk. Boimy się Wschodu w nas, bo on przynosi zmiany. Jak mówi modlitwa alchemiczna: „Oczyść straszliwe ciemności naszego umysłu, rozpal światło rozumu”. To oczyszczenie jest bolesne, bo wiąże się z pozbyciem przywiązań i iluzji, które tak lubimy. Podróż na Wschód to nie egzotyczna przygoda, to trudna droga samopoznania.
Tak to z tymi podróżami bywa. Wymagają wysiłku, ale co najważniejsze – potrzebna jest mapa. I podróżujący na Wschód szukali na nim właśnie owej mapy, mapy duszy. Jung sto lat temu nazwał Zachód „krainą duchowych bezdroży”. Na tych bezdrożach pomocne są mapy, z których większość obecnie pochodzi ze Wschodu. Siedem czakr to najlepiej znany przykład takiej mapy duszy. Ośmioraka ścieżka jogi klasycznej to inny przykład. A sięgając dalej, gra przeciwieństw in i jang chińskiego taoizmu wytycza nie tylko dynamikę duszy, ale i wszechświata.
Dziś Zachód nie jest już ziemią jałową, został zapłodniony przez pochodzące ze Wschodu nurty duchowe, których wyznawcy i praktykujący nie są już tylko naśladowcami, jak to dawniej bywało, ale twórczo asymilują poznawane treści. Żyjemy w czasach ogólnoplanetarnej syntezy, w której kotle mieszają się idee ze Wschodu i typowy dla Zachodu pęd do ducha.
O podróżowaniu na Wschód
Dodaj komentarz
