O przemianie

Czasem krążę na tym blogu wokół pewnych tematów od lat. Takim tematem jest poznanie samego siebie. Nie jestem sam w tym krążeniu, wielu zajmował już stanowisko, pisząc, mówiąc, nauczając. Tak, że ja dziś tylko krótko zwrócę uwagę na pewien paradoks łączący się z poznaniem siebie. Słyszymy nieraz; „Dążę do poznania siebie”, a niektórzy mogą nawet twierdzić: „Poznałem siebie”. Czy to tylko puste deklaracje, czy też się coś za nimi kryje? Można to do pewnego stopnia sprawdzić.
Otóż, należy w tym przypadku zastosować regułę: Nikt, poznawszy siebie, nie pozostaje tym, kim był poprzednio. To ten paradoks i kryterium prawdziwości przemiany. Zatem poznanie siebie to radykalna przemiana, przejście od tego „siebie”, którego znam, do czegoś innego. Dotąd nie wiedziałem kim jestem, a teraz poznałem siebie. Czy zatem mamy w sobie dwa ja? W pewnym sensie tak, bo możemy powiedzieć: „Prawdziwy ja to nie ja”.
Przeróżnie ową przemianę opisywano. Podam tylko przykłady. Jung mówił o odejściu od identyfikacji z personą i zintegrowaniu cienia. Efektem jest pełniejsza osobowość, co odczuwa nie tylko sam podmiot przemiany, ale i inni ludzie. Chrześcijaństwo mówi o starym i nowym człowieku. Najbardziej radykalni są buddyści, dla których przemiana to porzucenie lgnięcia do iluzorycznego ja i odkrycie pustki własnej natury.
Wszystkie opisy przemiany złożyłby się na opasłą historię religii, filozofii i psychologii. Dzieje tej przemiany to bowiem nic innego jak dzieje ludzkiego ducha. Życie ducha polega na nieustannym stawaniu się, przemianie. Wychodzi on od stanu pierwotnej niewinności, nieświadomości i dąży do przemiany, do stania się kimś innym. Poznaje siebie i już nie pozostaje tym, kim był.

1 komentarz do “O przemianie

  1. GregPast's awatarGregPast

    No, przemiana – ciężka rzecz. Jak nigdy w życiu nie miałem snów, tak od roku mam ich masę. Np dziś mocno erotyczny sen, chyba z animą, która potem przemienia się w chłopca z plecakiem, który wraca ze szkoły i uśmiecha się do mnie w jasnym świetle słońca. I to we Wielkanoc! Aż mi wstyd… Może to po lekturach Junga? Ostatnio czytam „Człowieka i jego symbole”, również z powodów osobistych. W każdym razie ciekawa to sprawa, że Pana wpis jakoś ładnie komponuje się z moją ciekawą sytuacją 🤪 W sumie już nie pierwszy raz. Mam nadzieję, że u innych także. Jak tu nie wierzyć w synchroniczności? Ech, żeby tylko tego nie zepsuć… Dobrych świat, jeśli Pan świętuje!

    P.S. Przepraszam za zuchwały opis prywatnych doświadczeń.

    Polubienie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz