O życiu, śmierci i sensie

Posłuchajmy najpierw słów Stanislava Grofa: „Zrozumiałem, że brak spełnienia w ludzkim życiu wypływa z faktu naszej niegotowości do traumatycznego przeżycia narodzin i strachu przed śmiercią. Urodziliśmy się tylko anatomicznie. Proces ten jest rzeczywiście nie dokończony i nie zintegrowany psychicznie. Pytania o sens życia są znamienne dla tej sytuacji. Ponieważ życie jest cykliczne, a śmierć jest jednym z jego elementów, nie można znaleźć w nim sensu przy pomocy rozumu i logiki. Należy dostroić się do przepływu energii witalnej i cieszyć się własnym istnieniem; wartość życia staje się wtedy całkowicie oczywista.”
Trudno znaleźć bardziej syntetyczne ujęcie natury człowieka, jego wyjściowo ułomnej kondycji. Od swych początków człowiek wiedział, że do satysfakcjonującego życia potrzebne są drugie narodziny, inicjacyjne. Bez nich żyjemy tylko anatomicznie, pozbawieni dostępu do sensu. Ciągle czegoś nam brakuje, ciągle za czymś, zwykle złudnym, dążymy, by wypełnić otchłań ziejącą w samym centrum naszego bytu. Należy jednak pamiętać, że sednem inicjacji jest doświadczenie śmierci.
Mitologie wszystkich religii to mniej lub bardziej nieudane próby dostarczenia człowiekowi sensu życia. Dlaczego nieudane? Gdyż praktycznie żadnej nie udało się przekroczyć i zintegrować naszej zwierzęcej, anatomicznej natury w jakiejkolwiek rozsądnej jedności. Istniały kultury, które zapewniały środowisko umożliwiające osiągniecie pewnego stopnia spełnienia, zawsze jednak niewystarczajacego. Ale też takie jak nasza współczesna, w której jest to niemożliwe, chyba że poprzez ogromny, indywidualny wysiłek twórczy. Wtedy możemy osiągnąć to, o czym tak pięknie pisał mistrz Eckhart – cieszyć się życiem jak młody źrebak wypuszczony rankiem na łąkę.
Nie trzeba ostatecznie żadnych guru, samo życie jest guru. Łąka, trawa, słońce. Cieszmy się życiem jak Zorba. Żyjmy nie wiedząc, że to się zowie życiem.

4 komentarze do “O życiu, śmierci i sensie

      1. GregPast's awatarGregPast

        Pytanie, czy zależy nam na świecie czy nie. Bo jeśli tak, to nawet największe indywidua mogą go nie uratować. Wtedy jednak trzeba patrzeć bardziej kolektywnie.

        Polubienie

Dodaj komentarz