O frustratach

Znacie frustratów? Trudno ich nie zauważyć. Są wszędzie, jak pluskwy w tanich hotelach. Nazwa pochodzi od łacińskiego czasownika frustrare, który oznacza oszukać, pokrzyżować plany. Tak się właśnie czują frustraci. To osoby, które są ciągle niezadowolone, zagniewane na świat i ludzi, bo ich cele życiowe nie zostały zrealizowane (o ile je w ogóle mieli), reagują więc złością w najzwyklejszych sytuacjach życiowych, ciągle narzekają, obwiniając wszystkich oprócz samych siebie, a gdy już się zmęczą tym wszystkim, to popadają w prostrację. Bardzo nieciekawe typy, które zapełniają całą Ziemię.
Najgorsze jednak jest to, że frustraci mają tendencję do jednoczenia się, zakładania różnego rodzaju ruchów masowych, partii, kolektywów dzielących najdziwniejsze poglądy. Wynika to z nieuświadomionego przez frustrata podstawowego pragnienia, które konstytuuje całą jego osobowość – pragnienia ucieczki od własnego ja. Ja to boląca rana we wnętrzu frustrata, wyjąca bezsensem pustka, coś, czego chce się pozbyć, zagłuszyć w tłumie podobnych mu nieudaczników. Frustrat marzy tylko o jednym – by uciec od siebie.
Stąd też bierze wielka podatność frustratów na mistyfikacje i kłamstwa. Miast poszukiwać prawdy wolą imitować innych, im podobnych, równie jak oni łatwowiernych. Frustrat bowiem uwierzy w największą niedorzeczność, która – jak mu się wydaje – pozwoli choćby na chwilę zapomnieć o miałkości i nicości jego ja. Dlatego frustraci uwielbiają teorie spiskowe. Dają one im poczucie czegoś wielkiego, co oni właśnie przed chwilą odkryli, obejrzawszy parę filmów w internecie. I na tym odkryciu osadzają siebie, bowiem nie mają żadnego ja.
Frustrat to taki spaczony mistyk. Mistyk dąży do wyzwolenia się od własnego ja, frustrat również tego pragnie. Jednak w przypadku frustrata droga, jaką obiera do osiągnięcia swojego celu jest nawet nie tyle fałszywa, co przeciwskuteczna. Ostatecznie bowiem w tłumie na wiecu partyjnym czy w klubie dyskusyjnym racjonalistów (raz byłem na czymś takim, niczym się nie różnią od klubu zwolenników płaskiej Ziemi, tak więc nie polecam, w obu przypadkach to zgromadzenie totalnych frustratów), znowuż odnajduje tylko swoje malutkie, sfrustrowane, zagubione ja.

5 komentarzy do “O frustratach”

  1. Paweł Karczewski's awatarPaweł Karczewski

    Całkiem zgadzam się z obserwacjami, a poza tym gratuluję tak dogłębnego przejrzenia cudzej duszy – jak doskonały wiersz o przekonaniach innej osoby.
    Chyba, że to jest taka generalizacja, taka próba uchwycenia tego doskonałego archetypu frustrata, dzięki któremu dane jest nam postrzegać rzeczywistość przez jego pryzmat…

    Polubienie

    Odpowiedz ↓
  2. Paweł Karczewski's awatarPaweł Karczewski

    Ja bym powiedział, że moment, w którym dostrzegamy/tworzymy archetyp to moment, w którym zaczynamy być w stanie opisać swój wewnętrzny świat za jego pomocą. Każdy archetyp też staje się częścią jakiegoś dualizmu i zobaczenie tego otwiera nam możliwość poznania rzeczywistości przez ten pryzmat.
    Dla mnie najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest: nic. Bo to to jest istota stanięcia jako obserwator, który dostrzega, i pozwala sobie nie kontrolować doświadczenia. Dzięki temu można stać się samemu frustratem, bez poczucia winy, tylko w czystym doświadczeniu, bo każde doświadczenie jest wyborem. Nawet doświadczenie frustracji 🙂 Podobnie doświadczenie biedy, alkoholizmu, przemocy itd… jak by to dziwnie nie brzmiało, wszystko to płynie od jednego obserwatora, który z własnego wyboru tworzy przestrzenie, w których to się odbywa.
    Oczywiście mówię o sobie, jak zawsze… 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz ↓
  3. GregPast's awatarGregPast

    Jakże trudno mi niekiedy zrozumieć bez ścisłych definicji… Jak przekroczyć to ogranicznie, by nie powiedzieć – zboczenie? Nie wiem, ale coraz bardziej dostrzegam ograniczony zakres stosowalności języka. (Z drugiej strony – jego użyteczność jest oczywista.)

    Polubienie

    Odpowiedz ↓

Skomentuj