O gnozie


Biblia rozpoczyna się od Księgi Rodzaju, a Księga Rodzaju zawiera najważniejszy zakaz ze wszystkich konstytuujących kulturę i mentalność Zachodu. Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden i rzekł: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać wedle upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” ( Rdz. 2,16-17). Według tego opisu stworzenia to pierwsze słowa, jakie Bóg wypowiedział do człowieka. Autor tych słów uznał za najbardziej istotne to, by zabronić człowiekowi prawa do poznawania. Czy może istnieć gorszy horror niż religia negująca człowieka w jego najbardziej szlachetnej funkcji, jaką jest poznanie? A tym jest właśnie judeochrześcijaństwo. Jakże odmienne od podejścia Greków czy Hindusów, dla który poznanie jest czymś, w czym spełnia się istota człowieczeństwa.
Poznanie to gnoza (gr. gnosis). Gnostycy w początkach naszej ery podjęli heroiczną próbę odwrócenia błędu Biblii i chcieli przetransformować wiarę – już wtedy chrześcijańską – w wiedzę. Ta wiedza była anamnezą, przypomnieniem sobie siebie. Jak mówi jeden z tekstów gnostyckich to przypomnienie było uświadomieniem sobie, że przed stworzeniem, które było dziełem – a raczej fuszerką – Jahwe, istniał nieśmiertelny, oświecony człowiek. W mitologicznym języku wyrażali swoją dezaprobatę dla żydowskiego pomysłu wyrażonego w Księdze Rodzaju, nazywając Jahwe złym demiurgiem. Motyw pierwotnego upadku spotykamy we wszystkich mitologiach, ale tylko judaizm uczynił z tego swoją główną ideologię. Niestety błędne myślenie się dobrze propaguje i oto mamy już dwa tysiące lat judeochrześcijaństwa, największego błędu w historii ludzkiego ducha. Dla mnie gnoza to zdrowy odruch ludzkiego serca skierowany przeciw obskuranckim pomysłom z Księgi Rodzaju. To postawa egzystencjalna, która pozwala człowiekowi odnaleźć siebie w tym świecie. Czyni to poprzez poznanie, nie przez wiarę. I stara się to czynić od dwóch tysięcy lat, albowiem błąd zawsze wywołuje reakcję.
Współcześnie gnoza przybiera różne postacie. Jedną z nich jest psychologia, ale nie ta akademicka, tworzona przez niezbyt rozgarniętych kapłanów nauki. Mam myśli psychologię jako postawę egzystencjalną, czyli jako wiedzę, którą przede wszystkim odnoszę do samego siebie. Tysiące psychologów i psychoterapeutów chcą leczyć innych, nie pamiętając o zasadzie: Medice, cura te ipsum. Porównanie do kapłanów jest zatem nieprzypadkowe. Jedni i drudzy głównie moralizują i infantylizują swoich penitentów. Oto klient idzie do terapeuty i wierzy w jego Świętą Metodę, która mu pomoże poczuć się lepiej. To skażenie naukami z Księgi Rodzaju. Żydzi popełnili koszmarny błąd opierając swoją religię na zakazie poznania. Ich monoteistyczna wiara mogła się przyczynić do przetrwania ich plemienia. Ale to, co dobre dla plemienia jest trucizną dla człowieka.
Pomóc sobie można tylko w jeden sposób: gnothi seauton. Poznaj samego siebie, by stać się sobą. To jedyny i najwyższy rodzaj gnozy. A jak to zrobić? Z tym jest podobnie jak z uczeniem się pływania. Tu żadne nauki nic nie pomogą, żadna wiara i autorytety – trzeba wejść do wody i…płynąć.

Dodaj komentarz