O losie. Dialog z Jungiem

Los nie jest pojęciem, którym współczesna psychologia się zajmuje, albowiem jest pojęciem nienaukowym, a psychologia pragnie być nauką. Ponadto w ogóle nie wiemy, czym los jest. Być może los to tylko słowo, które pomaga nam znieść ten króciutki moment naszej egzystencji, zwany życiem. Całe szczęście C.G. Jung zwykle mało przejmował się tym, czego psychologowie nauczają na swoich katedrach. W jego pismach znajdujemy wiele odwołań do kategorii losu. Los jest kategorią transpersonalną i w psychologii Junga funkcjonuje jako konieczny element, który trzeba wziąć pod uwagę gdy rozważamy rozwój człowieka. Posłuchajmy tych słów Junga: „Wszyscy ludzie, którzy pojmani są jeszcze w sieć emocji, których życie znajduje się pod wpływem emocji i jest przez nie sterowane, właściwie jeszcze się nie narodzili, ciągle tkwią pod wpływem heimarmene, przymusu gwiazd”. Tu mamy odwołanie do starożytnej koncepcji przeznaczenia i powiązanie jej z czymś tak osobistym jak emocje. Powiązanie to było czymś oczywistym dla starożytnych filozofów, na przykład dla stoików. Ale dziś, kto z nas tak myśli o swoich emocjach? Kto wiąże je nie tylko z biegiem swojego życia, ale także z czymś większym? Pod ich wpływem podejmujemy przecież najważniejsze decyzje, nie rozumiejąc, co nami kieruje.
Czym jest zatem to, co kieruje naszym życiem? U Junga znajdujemy słynną odpowiedź: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, dopóty będzie ono kierowało twoim życiem i będziesz je nazywał losem”. A więc los ma dużo wspólnego z naszą nieświadomością, z tym, że jesteśmy nieświadomi naszych celów i intencji. Wydaje nam się, a raczej aktywnie łudzimy się, że kierujemy swoim życiem. Wcześniej czy później przekonujemy się, że to zwodna iluzja, bo nieświadomego nie można w uczynić świadomym w takim stopniu, by można mówić kierowaniu życiem. Przed nami stoi bowiem samo życie, nieskończenie nas przerastające, i w konfrontacji nim ostatecznie zawsze ponosimy porażkę. Tu znowu można przywołać słowa Junga: „Doświadczenie przeciwieństw nie wiąże się z intelektualnym wglądem czy jakimś doznaniem – można je określić raczej mianem losu”. Tu Jung trafnie zwraca uwagę na naszą bezradność wobec życia. Los to coś co mi się przy-darza, coś, czym życie mnie obdarza, czy tego chcę czy nie. A my stoimy między przeciwieństwami i rzadko komu dane jest dokonać ich integracji w symbolu jednoczącym.
Jeżeli odrzucam swój los zaczynam błądzić. Wikłam się w neurotyczne wyobrażenia i pragnienia, nie mające nic wspólnego z moim życiem. Cierpię, ale to cierpienie jest moim własnym wytworem. Jest fałszywe i nie prowadzi do poznania siebie. Jung pisze: „Poza nerwicowym wypaczeniem stoi przeznaczenie, los i rozwój osobowości, pełne urzeczywistnienie wrodzonej jednostce woli życia. Człowiek bez amor fati to neurotyk; zaniedbuje on siebie samego i nigdy nie mógłby powiedzieć wraz z Nietzschem: ‚Człowiek nigdy nie wznosi się wyżej niż wtedy, kiedy nie wie, dokąd los go zaprowadzi’”. Bez poddania się losowi nie ma zatem rozwoju osobowości, bez przyjęcia tego, co przynosi życie – a ono nie zważa w ogóle na nasze egocentryczne pragnienia – bez tego pozostaniemy tylko liściem unoszonym przez jesienny wiatr, majaczącym, że żyje.
Seneka napisał kiedyś, przytaczając mądrość wspólną jego epoce: „Chętnych los prowadzi, niechętnych wlecze”. I to chodzi w naszym życiu także według Junga, by być owym chętnym, by realizować wrodzoną wolę życia. Ale nie egoistycznie, lecz w zgodzie ze swoim losem. Zawsze gdy odpowiemy na to, co przynosi życie, a nie uciekniemy jak tchórz, zawsze wtedy nasz los się realizuje i wypełniamy swoje posłanie. I wtedy stajemy się sobą, zaskoczeni patrzymy na nasze uczucia, czyny i myśli, zastanawiając się jak to możliwe, że ja tak mogę. Cóż, ja może co najwyżej dołączyć do losu, odpowiedzieć „tak” na jego wyzwanie. I podążyć w podróż, której zakończenia nie zna, ale którą czyni swoją.
Na koniec ważne zastrzeżenie z filozoficznego punktu widzenia. Los nie jest determinizmem. Wiara w determinizm jest tylko kolejnym złudzeniem naszej świadomości. Nie mogę wiedzieć, jakie konsekwencje przyniesie moja decyzja i cały czas istnieje możliwość, że konsekwencje te będą inne niż się spodziewałem. Rozsądnie jest, zważywszy na ograniczoność mojej wiedzy, nie oczekiwać nic, bo zawsze może zdarzyć się coś innego od tego, co oczekiwałem. A jednak owo nieoczekiwane zdarzenie może mieć decydujący charakter dla mnie, a wtedy na podstawie jego konsekwencji buduję kolejne etapy mojego życia, podążając za swoim losem. Powtórzę to, co napisałem na początku – nie wiemy czym jest los, podobnie jak nie wiemy czym jest życie.

Skomentuj